Ile biustonoszy nam potrzeba?

08-07-2017

Są kobiety, które powiedzą, że bielizny nigdy za wiele i trudno tą tezę definitywnie zanegować. Ale większość z nas musi radzić sobie jakoś w twardych realiach życia codziennego…

Małe szuflady, oszczędni mężowie, hipoteka na głowie czy po prostu inne priorytety to powód, dla którego staników mamy zwykle ograniczoną ilość. Czasami dochodzi do tegojeszcze problem znalezienia modelu idealnego i brak aktualnej chęci na mozolne poszukiwania. Ile więcbiustonoszy ma tak naprawdę statystyczna kobieta?

Staniki w liczbach

Różne źródła podają różne dane, ale uśredniając, pani Kowalska posiada w swojej szafie ok. 7-10 staników, z czego nosi regularnie jedynie 5. Nosimy przy tym do totalnego znoszenia i kupujemy średnio 2-3 nowe pary rocznie.

Naturalnie, na zachodzie Europy sytuacja wygląda nieco inaczej. Nasze koleżanki kupują nawet 6 par rocznie i posiadają średnio 8-12 na stanie. Co nie znaczy, że je naprawdę noszą. Brytyjski portal Express.co.uk opublikował przed rokiem szokujący reportaż, z którego wynika, że jedna na 20 kobiet wciąż nosi jeszcze stanik kupiony przed 20 latami! Co więcej, 30% Brytyjek przyznaje, że przez ostatnią dekadę nosi dwa staniki na zmianę… O dziwo, głównym motywem takiej bieliźnianej lojalności nie jest aspekt finansowy, ale przywiązanie emocjonalne i wygoda. Panie przyznają otwarcie, że choć zwykle wstydzą się rozebrać przed obcymi, a nawet partnerem, na co dzień czują się po prostu lepiej w swoim „starym” biustonoszu…

Biustonosze, które naprawdę trzeba mieć

Eksperci są jednak zdania, że dwa czy trzy staniki noszone na okrągło, choćby nie wiem jak wspaniałe i wygodne, to nie wystarczy. Bo też badania rynkowe dowodzą, że większość z nas ma piersi zaniedbane noszeniem mało optymalnej bielizny – źle dobranej pod względem rozmiaru (bo większość z nas chudnie i tyje w ciągu lat) oraz po prostu znoszonej, a więc nie trzymającej się na miejscu.

Z drugiej strony, kupować co miesiąc nowy model, aby trzymać go w szufladzie i wkładać raz na ruski rok, zwłaszcza gdy zmieni nam się nieco figura, to też absurd. Gdzie leży więc ten słynny złoty środek?

Zrobiliśmy specjalnie dla Was małe podsumowanie tematu i wyszła nam magiczna cyfra 6. Ale ważna jest nie tylko ilość, ale jakość i bynajmniej nie myślimy tutaj o wartości w złotych, bo nie od tego sukces piersiowy zależy. Po prostu trzeba w szafie mieć KONKRETNE STANIKI:

2 na co dzień – tutaj istnieje pełna dowolność tematu – byleby ci w danym biustonoszu byłonaprawdę wygodnie, a na ciele nie widać było śladów wżynania się, uciskania czy dźgania fiszbiną. Możesz postawić na klasyczną biel, która daje poczucie świeżości, ale żółknie z czasem, albo na praktyczniejsze, ciemne kolory, z które z kolei nieestetycznie przebijają przez jaśniejsze bluzki. Konkretny model wybierzesz oczywiście w zależności od rozmiaru i kształtu piersi, ale najlepiej w roli codziennego stanika sprawdzają się bardziej zabudowane, gładkie modele typu kopa, które idealnie prezentują się pod każdym typem ubrania. I jeszcze jedna uwaga: zwykły i codzienny, nie znaczy nudny czy brzydki! Twoja ulubiona para staników może być wykończona koronką albo mieć radosny deseń w łączkę – ważne być chciała ją nosić.

1 sportowy– albo więcej, jeśli uprawiasz fitness więcej niż 2 razy w tygodniu. Nie łudź się jednak – piersi nie zapomną ci ani jednej okazji biegania, aerobiku czy jogi bez porządnego, podtrzymującego biust, zabudowanego stanika sportowego. Przy każdym podskoku, podbiegu czy akrobatycznej pozycji bezlitośnie naciąga się skóra na biuście i nic tych zmian już nie odwróci. Ćwiczeniami można bowiem pomóc urodzie piersi, ale tylko jeśli wykonujesz je z odpowiednim wsparciem tekstylnym.

1 zmysłowy – na romantyczny wieczór, pod sukienkę, która kusząco prześwituje, dla własnego szałowego samopoczucia. Trzeba mieć w szafie choćjeden zabójczy stanik, idealnie czarny i koronkowy, którego nie powstydzisz się w żadnej sytuacji. Wybierając to wyjątkowe cudo, warto zwrócić uwagę na ramiączka, które mogą być same w sobie ozdobą wielu kreacji, a także na idealne dopasowanie rozmiaru – z założenia masz się w tym biustonoszu pokazywać! Warto skorzystać z propozycji współczesnych producentów bielizny, którzy oprócz zdobnych miseczek, koronkowych detali i luksusowych aplikacji w stylu perełek czy kokardek oferują także zdobne paski krzyżujące się na dekolcie i dodające ciału niebywałego powabu.

 

1 cielisty – Kolor nude nie należy może do najbardziej seksownych, a wielu mężczyzn kojarzy go z „babcinym”, ale trudno o bardziej uniwersalny odcień dla bielizny. Nie tylko jasne bluzki, sukienki i topy, ale każde ubranie o modnej transparentnej lub pół-transparentnej strukturze wymagają czasem założenia biustonosza, który będzie… jakby go nie było. Podtrzyma piersi, zakryje brodawki, uwydatni dekolt, ale nie będzie prześwitywał czy robił dziwnych plam na ubraniu. Do cielistego biustonosza warto mieć identycznej barwy figi do kompletu, a całość będzie na pewno służyć nam nie raz i nie tylko od święta. Alternatywą dla klasycznego odcienia „nude” może być także nieco ciemniejszy beż lub zgaszony róż…

1 do zadań specjalnych –dla większości kobiet, które narzekają na zbyt mały lub mało jędrny biust tym specjalnym biustonoszem będzie oczywiście push-up. Dzisiejsze modele dzięki zmyślnie wypełnianym miseczkom potrafią zdziałać prawdziwe cuda, powiększając optycznie piersi nawet o dwa rozmiary. Przy naturalnie większym, ale nieco opadłym biuście wybierz stanik push-up o mniejszym wypełnieniu, który nie będzie tłoczył piersi, ale jedynie podniesie ją i wyeksponuje na potrzeby bluzki czy sukienki z głębokim dekoltem. Panie, które na braki w klatce piersiowej nie mogą narzekać mogą z kolei potrzebować bielizny korygującej, która pomoże ciału prezentować się lepiej pod ubraniem.

Kiedy pożegnać się ze stanikiem? Jeśli widzisz, że ramiączka lub obwód mają już popękane włókna i trzymają się elastycznie na miejscu, jeśli miseczki są tak sfatygowane, że to pierś nadaje im kształt, a nie na odwrót, to najwyższa pora, aby dokonać dobrego zakupu!