Jak dbać o bieliznę?

29-08-2017

Czy trzeba dbać? Nie trzeba, ale wtedy musisz albo kupować wciąż nową, albo cierpieć katusze zdeformowanych miseczek i powyciąganych koronek…

Bielizna to wyjątkowo delikatna część garderoby, nie licząc może bawełnianych reform po pas, które z całą pewnością da się nawet wygotować bez szkody. Wszystkie te subtelne biustonosze i figi, które tak kochamy nosić, wymagają jednak należytej dbałości i poszanowania. Jak się do tego zabrać? Już podpowiadamy…

Pierzemy bieliznę

Idealnie by było, gdybyśmy wszystkie bieliźniane cacka prały ręcznie w chłodnej wodzie z użyciem bardzo delikatnych, specjalnie do tego przeznaczonych, detergentów. I nawet wtedy trzeba prać ostrożnie, bez silnego pocierania i, broń Cię Panie Boże, wyżymania. Specjaliści podpowiadają, aby staniczki i figi namoczyć w letniej wodzie z płynem na godzinę i potem wszystko delikatnie uprać, a na koniec jeszcze wypłukać w zimnej wodzie. Niektórzy polecają wręcz odwirowywanie wody na koniec w… suszarce do sałaty!

Naturalnie, w dzisiejszym świecie mało kto ma czas i cierpliwość, żeby minimalnie raz w tygodniu zasiadać do prania. Stąd w nowoczesnych pralkach pojawił się magiczny program „delikatne”, który utrzymuje temperaturę na maksymalnie 30 stopniach C i praktycznie nie odwirowuje wody. Jest to dość bezpieczna opcja na pranie, o ile do bielizny nie dorzucimy innych części garderoby z rzepami. A co jeśli czujesz, że stanik lub figi wymagają jednak porządnego doprania? Większość biustonoszy i fig, zwłaszcza tych, które nie są koronkowe, zniosą raz na jakiś czas pranie w normalnym programie na 40 stopni C, ale wymagane jest wówczas użycia specjalnego woreczka do prania bielizny, który ochroni delikatne fatałaszki przed plątaniem się, zadzieraniem i nadmiernym wygniataniem.

Piorąc w misce, umywalce czy pralce, trzeba oczywiście zwracać uwagę na kolory. Biel jest bowiem piękna tak długo jak jest czysta, a nikt nie zagwarantuje, że z czarnych stringów czy czerwonego stanika w trakcie prania „nie puści” trochę barwy… A więc oddzielenie biele, beże, róże i pastele; oddzielnie ciemna bielizna.

Suszymy koronki

Uprane i co teraz? Sposób suszenia może być równie ważny i, niestety, niszczący jak samo pranie. Z góry odradzamy więc wykorzystywanie suszarek, które mają zadziwiające zdolności do deformacji bielizny, zwłaszcza misternie kształtowanych miseczek biustonoszy. Nawet jednak w przypadku fig i stringów, suszenie mechaniczne może prowadzić do utraty elastyczności i połysku, zerwania delikatnych niteczek gumek w pasie lub samej struktury.

Poleca się więc suszyć naturalnie, a więc na świeżym powietrzu lub w pobliżu kaloryferów, ale nie bezpośrednio na nich. Wysoka temperatura negatywnie oddziałuje na włókna i choć po jednym sezonie nic się może nie stanie, po dwóch bielizna może już wyglądać zdecydowanie nieatrakcyjnie. Unikać należy również wieszania na sznurkach, mimo że robi tak mama czy sąsiadka. Mokry biustonosz jest bowiem ciężki i jakkolwiek go nie powiesisz – za ramiączka, mostek czy jeden koniec zapięcia, sił grawitacji zrobi swoje i naciągnie tkaninę, która już nigdy nie wróci do dawnej świetności. Biustonosze należy więc suszyć na płasko, idealnie na ręczniku. Jeśli chodzi o figi, większości z nich nie zaszkodzi wiszenie, pod warunkiem, że będziemy ostrożnie zaczepiać klamerki. Ale na płasko też będzie im lepiej!

Składujemy w szufladach

Jakby tego wszystkiego było mało, bielizna ma jeszcze swoje wymagania, jeśli chodzi o przechowywanie. Szorty, stringi i figi od pół biedy mogą luźno leżakować w szufladzie, ale trzeba upewnić się, że nie mają się gdzie zadrzeć, np. podczas otwierania. Idealnie byłoby, jak w sklepie, składać je w skrzydełka i na pół i układać jedne za drugimi – taki porządek, choć wymaga pracy, ułatwi też ubieranie!
powrzucane luzem do szuflady to już jednak nienajlepszy pomysł. Są one bowiem zbyt długie i zbyt łatwo się plączą, a wyciąganie jednej sztuki z takiego chaosu może się skończyć uszkodzeniem kilku, choćby przez wyciąganie ramiączek. Wiele szkody bałagan w szufladzie może też przynieść miseczkom, które dziś są najczęściej wypełniane, usztywniane, a nawet formowane termicznie, aby idealnie dopasowywać się do kształtu naszych na piersi. Aby takie zostały nie mogą jednak leżeć przywalone stosem innych staników…

Jak więc składujemy biustonosze? Suchy stanik składamy wpół, wpasowując jedną miseczkę w drugą, a do tej ostatniej zawijamy delikatnie ramiączka i boczki. Każdy biustonosz odkładamy oddzielnie na dno stanika, nie jeden na drugim, ale obok siebie, ewentualnie pionowo jeden za drugim. Jeśli miejsca jest dość można składować biustonosze z rozłożonymi miseczkami.