Jaką bieliznę najbardziej lubią mężczyźni?

17-07-2017

Podpowiadamy, że chodzi o damską bieliznę i to noszoną przez kobiety ;) Dziś więc co nieco o męskich gustach…

Ktoś mógłby zapytać jakie to ma znaczenie – przecież mamy głównie podobać się sobie i nosić to, co sprawia nam radość i zapewnia komfort na co dzień. Tyle feministycznych mądrości przynajmniej. W praktyce bowiem każda z nas chętniej nosi bieliznę, w której wygląda się tak, że Jemu szczęka opada i kolana się trzęsą. Bo jak świat stary, a matka natura przebiegła, niewiasty zawsze ubierały, czesały, malowały, zdobiły czy nawet okaleczały się tak, aby podobać się samcom. I dzięki temu ludzkość trwa i trwa, a dzieci wciąż się rodzą.
Ale wracając do kwestii bielizny…

Badanie męskich gustów

W 2015 roku portal AskMen.com we współpracy z gazetą Huffington Post przepytał 2700 mężczyzn o ich preferencje bieliźniane na dziewczynach, modelkach czy partnerkach. Co się okazało? Otóż najbardziej fantastycznym stanikiem według panów jest, o dziwo, push-up. Niby słyszy się głosy, że to oszustwo, bo piersi wyglądają na dwa razy większe niż są, ale jednak końcowy efekt wspaniale zaokrąglonego i wypełnionego dekoltu porusza serca i umysły płci brzydkiej. Aż co drugi ankietowany stwierdził, że kocha push-upy, choć wie, że nie są prawdziwe. Dla kontrastu, na drugim miejscu znalazła się braletka, czyli leciutki biustonosz bez fiszbin, z niewypełnianymi miseczkami, które najczęściej są na dodatek częściowo transparentne. Tutaj nie da się ukryć czy zmienić kształtu ani rozmiaru piersi, ale efekt koronki na nagiej skórze jest wyraźnie oszałamiający…

modelka w staniku

Jeśli chodzi o majteczki, wygrały oczywiście stringi/thongi, albowiem żaden mężczyzna nie myśli o komforcie, gdy widzi pięknie wyeksponowane, nagie pośladki. Wniosek z tego taki, że choć na co dzień chodzenie w skąpych majteczkach na zdrowie kobietom nie wychodzi, na romantyczne wieczory warto zrobić grzeszny wyjątek, aby mieć więcej asów w rękawie. Na drugim miejscu we wspomnianym sondażu uplasowały się niskie biodrówki z lekkim wycięciem na pośladki, które są faktycznie bardzo kobiece, a co najważniejsze również praktyczne i wygodne. Niestety, klasyczne figi nie cieszą się u panów wielkim uznaniem.

Smaki i smaczki

Naturalnie, kto pogrzebie w Internecie, znajdzie o wiele więcej – opinii, gustów, preferencji… Miło jest przeczytać wypowiedzi panów, którzy twierdzą, że bielizna przede wszystkim powinna podobać się kobiecie, bo gdy Ona czuje się sexy i pewna siebie, wtedy jest najpiękniejsza. Są też tacy, którzy łapią się za głowę, słysząc, że biustonosz może kosztować 500 złotych i zaklinają się, że nie rozpoznają stanika za ćwierć pensji od tego za kilkanaście złotych. Chyba że po wyciągu z banku.
Owszem, są też panowie, mający swoje bieliźniane fetysze i mało zainteresowani modelem majteczek. Dla nich ważne są bowiem detal i styl – od lateksowych przebrań, przez pończochy i body stocking, a skończywszy na dziewczęcych haleczkach babydoll i wykwintnych gorsetach. 

Jako kuriozum warto dodać, że są nawet mężczyźni kochający wielkie, bawełniane reformy, które trudno posądzić o jakąkolwiek zmysłowość, ale przecież każdemu wolno lubić co innego! I dzięki tej różnorodności gustów świat bieliźniany jest tak kwitnący.

 

Wcale nie czerwony!

Wbrew pozorom mężczyźni nie uganiają się też wcale za czerwoną bielizną. Co bowiem kobietom kojarzy się z romantyką i zmysłowością, panom wydaje się zbyt krzykliwe i nawiązujące do niechlubnych profesji świata. Zwycięzcą męskich serc jest natomiast czarna bielizna, która w wydaniu koronkowym nie ma sobie równych i chociaż jeden taki zestaw trzeba po prostu w szafie mieć. Naturalnie, wszelkie odcienie grafitu, czekoladowego brązu czy granatu dla większości płci brzydkiej „łapią” się pod czarny, więc warto eksperymentować również z innymi ciemnymi kolorami. Ale nie tylko. Kolejną niespodzianką jest bowiem biel jako drugi najulubieńszych przez mężczyzn kolor bielizny! Może chodzi o skojarzenie z niewinnością, czystością, dziewczęcością, a może nawet nocą poślubną?

Jak się okazuje, mężczyźni mają również swoje antypatie kolorystyczne. Obok wspomnianej już czerwieni, która gromadzi największe grono przeciwników, nienajlepsze uczucia wśród płci męskiej budzi też cukierkowy róż oraz beż. Ten ostatni, choć tak praktyczny, bo nieodznaczający się pod jasnymi czy lekko transparentnymi ubraniami, powszechni kojarzony jest z „babciną bielizną”, której nie chce się widzieć na żonie czy dziewczynie.
Jeśli chodzi o inne szałowe desenie staników i majteczek – od dwukolorowych koronek po romantyczne łączki, istnieje bardzo duża szansa, że statystyczny mężczyzna nie zwróci na nie uwagi, pamiętając raczej wspaniałe wrażenie ogólne. Tak samo jak mało który partner jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czy jego wybranka miała na kolacji pomalowane paznokcie lub biżuterię na szyi. Stąd płynie jednak wniosek, że pięknymi wzorami bieliźnianymi kobiety powinny przede wszystkim cieszyć własne oczy i karmić własną duszę – on będzie wdzięczny niebiosom za push-up, stringi i brak irytującej czerwonej barwy!